Felietony

25.10.2026
Kiedy człowiek przestaje się spieszyć

Kiedy przeszedłem na emeryturę, koledzy z pracy żegnali mnie z uśmiechem i życzyli mi wreszcie świętego spokoju. Jeden z nich poklepał mnie po ramieniu i powiedział: — No, Janek, teraz to dopiero zacznie się życie! Wszyscy się roześmialiśmy. Żona też nie ukrywała zadowolenia.

czytaj więcej
24.10.2026
Dziesięć tysięcy złotych i jedno pytanie

Był ciepły, sobotni wieczór. Zaprosiłem przyjaciela na grilla, a kiedy zjedliśmy już kiełbaski i karkówkę, nasze żony przeniosły się do domu, żeby obejrzeć jakiś film. My postanowiliśmy jeszcze zostać w ogrodzie. Szkoda było wracać do środka, skoro wieczór był ciepły, komary wyjątkowo nie gryzły, a na leżakach można było wygodnie wyciągnąć nogi i odpocząć po kolacji.

czytaj więcej
23.10.2026
Czy trzeba być szczęśliwym?

Smażyłam naleśniki, kiedy mój pięcioletni wnuk usiadł przy kuchennym stole i zapytał: — Babciu, a ty jesteś szczęśliwa? Odwróciłam się od patelni i spojrzałam na niego zaskoczona. — A skąd ci przyszło do głowy takie pytanie? — Bo w Śwince Peppie Peppa zapytała mamę, czy jest szczęśliwa.

czytaj więcej
22.10.2026
Nie jesteśmy już tymi samymi ludźmi

Na zjazd absolwentów po dwudziestu pięciu latach wybrałem się głównie z ciekawości. Chciałem zobaczyć ludzi, których kiedyś spotykałem codziennie, a z którymi później kontakt urwał się tak naturalnie, jakby ktoś pewnego dnia zamknął za nami drzwi szkoły i każde z nas poszło w swoją stronę. Oczywiście wszyscy zarzekali się, że tym razem będziemy spotykać się częściej, ale podobne obietnice składaliśmy już na zakończenie liceum, więc podchodziłem do nich z pewną wyrozumiałością. Już przy wejściu okazało się, że niektórzy niewiele się zmienili.

czytaj więcej
21.10.2026
Po śmierci wszyscy stają się trochę lepsi

Na pogrzebach często słyszy się, że zmarły był wspaniałym człowiekiem. Dobrym ojcem, oddanym mężem, życzliwym sąsiadem. Ktoś wspomina, że zawsze można było na niego liczyć, ktoś inny opowiada zabawną historię sprzed lat. Ludzie kiwają głowami, czasem się uśmiechają, czasem ocierają łzy.

czytaj więcej
20.10.2026
Mama, która zawsze czekała przy oknie

Do rodzinnego domu przyjechałem kilka tygodni po pogrzebie mamy. Wcześniej bywałem tu prawie w każdą niedzielę, czasem również w środku tygodnia, kiedy trzeba było coś naprawić albo przywieźć zakupy. Znałem każdy kąt tego domu, wiedziałem, gdzie mama trzymała lekarstwa i w której szufladzie chowała rachunki. Tym razem jednak, gdy wszedłem do środka, od razu poczułem, jak bardzo brakuje mi jej zwyczajnej obecności.

czytaj więcej
19.10.2026
Nie zauważył, kiedy umarł tata

Wakacje zaczęły się dokładnie tak, jak sobie zaplanował. Nie musiał wstawać do szkoły, nikt nie przypominał mu o sprawdzianach, a wolne dni wreszcie należały do niego. Czasem budził się przed dziesiątą, czasem znacznie później. Schodził do kuchni, wyciągał z lodówki to, co zostawiła mama, albo znajdował na blacie talerz przykryty drugim talerzem, żeby jedzenie nie wystygło.

czytaj więcej
18.10.2026
Pomyliłem się co do człowieka

Niedawno w sklepie zwróciłem uwagę kasjerce, żeby przestała rozmawiać z klientką i zaczęła kasować zakupy. Powiedziałem to ostrzej, niż zamierzałem, ale byłem zmęczony, spieszyłem się i miałem jeszcze kilka spraw do załatwienia. Nie widziałem powodu, żeby stać i czekać, aż obie skończą rozmowę, która najwyraźniej nie miała nic wspólnego z zakupami. Kasjerka spojrzała na mnie z niezadowoleniem, klientka umilkła, a ja położyłem swoje rzeczy na taśmie.

czytaj więcej
17.10.2026
Nie wszystko trzeba naprawiać

W sobotę rano postanowiłem wreszcie zrobić porządek w garażu. Nie był to żaden nagły przypływ energii ani postanowienie, że od dziś będę człowiekiem uporządkowanym. Po prostu szukałem jednej rzeczy, a ponieważ nie mogłem jej znaleźć, uznałem, że najlepiej będzie posprzątać wszystko. Znałem już ten sposób myślenia.

czytaj więcej
16.10.2026
Ile rzeczy robimy tylko dlatego, że zawsze tak robiliśmy?

Od ponad dwudziestu lat mój poranek wyglądał niemal tak samo. Wstawałem o tej samej porze, piłem kawę, którą najczęściej dopijałem już letnią, bo w międzyczasie zdążyłem sprawdzić wiadomości, i wychodziłem z domu mniej więcej o tej samej godzinie. Żona czasem pytała, czy nie mam dość tej codziennej bieganiny, a ja odpowiadałem, że przecież tak wygląda życie. Trzeba pracować, opłacać rachunki, pilnować swoich spraw.

czytaj więcej