Felietony
W sobotę Janek przyszedł do kawiarni pięć minut po czasie i już od progu zaczął narzekać na ceny remontów. Chciał odświeżyć łazienkę, raptem cztery metry kwadratowe, bez żadnych luksusów i wymyślnych rozwiązań. Kiedy jednak usłyszał, ile zażądała ekipa, stwierdził, że tyle to on zarabia w kilka miesięcy, a przecież chciał tylko wyremontować cztery metry kwadratowe. Roześmiałem się, bo sam niedawno przerabiałem podobny temat i wiedziałem, że nie przesadza aż tak bardzo, jak mogłoby się wydawać.
czytaj więcejKiedy byłem mały, do sklepu chodziło się nie tylko po zakupy. Szło się po chleb, mleko, czasem kawałek kiełbasy, ale zdarzało się, że człowiek wracał do domu po pół godzinie, choć kolejka wcale nie była długa, a lista zakupów mieściła się na odwrocie starego rachunku. Wystarczyło, że ktoś spotkał znajomego, padło pytanie o zdrowie jego matki, potem o syna, który wyjechał do pracy, a na końcu jeszcze trzeba było ustalić, czy u Kowalskich rzeczywiście przecieka dach, czy to tylko plotka, która zdążyła już obiec pół ulicy. Pani Helena, która prowadziła wtedy sklep, znała chyba wszystkich.
czytaj więcejTelefon zadzwonił, kiedy Marek siedział już przy kolacji. Żona właśnie postawiła na stole talerze, a on opowiadał jej o czymś, co wydarzyło się w pracy, kiedy na ekranie pojawiło się imię kolegi. Spojrzał na telefon i westchnął, ale odebrał. Samochód nie chciał zapalić, a rano trzeba było zawieźć dziecko do szkoły i zdążyć do pracy.
czytaj więcejDo miasteczka nad Wisłą nie jeździłem od wielu lat. Kiedyś przyjeżdżałem tam z rodzicami i rodzeństwem na wakacje, do dziadków mojej mamy, którzy mieszkali na drugim końcu Polski. Mama wyjechała stamtąd zaraz po studiach, bo w małym miasteczku trudno było znaleźć perspektywy na przyszłość. My przyjeżdżaliśmy na kilka dni, czasem na dłużej, nie zastanawiając się nad tym, że kiedyś te podróże staną się wspomnieniem.
czytaj więcejKiedy Tomek wyjeżdżał do Gdańska, obaj wiedzieliśmy, że w naszej okolicy trudno będzie znaleźć dobrą pracę. Studiowaliśmy na tym samym kierunku i mieliśmy podobne wyobrażenia o przyszłości. Chcieliśmy się rozwijać, zarabiać przyzwoite pieniądze i nie spędzić całego życia na zastanawianiu się, czy w przyszłym miesiącu wystarczy nam do pierwszego. Tomek postanowił zrobić studia podyplomowe.
czytaj więcejNa pogrzeb babci przyjechałem w środę, choć zaplanowany był dopiero na piątek. Mama poprosiła, żebym pomógł jej przejrzeć dokumenty w mieszkaniu. Trzeba było znaleźć jakieś zaświadczenia, uporządkować papiery, sprawdzić, co zostawić, a co można wyrzucić. Zwyczajne sprawy, które nagle trzeba załatwić, kiedy człowiek, do którego należało całe to mieszkanie, już nie wróci.
czytaj więcejCzasami czytamy nekrolog człowieka, którego nigdy w życiu nie spotkaliśmy. Nie wiemy, jak wyglądał, czym się zajmował, czy lubił kawę, czy rano długo spał, czy był człowiekiem, z którym łatwo się zaprzyjaźnić, czy raczej takim, przy którym po pięciu minutach człowiek zaczyna zastanawiać się, czy przypadkiem nie powinien już gdzieś iść. A jednak zatrzymujemy wzrok. Widzimy nazwisko i zaczynamy czytać.
czytaj więcejAntoni miał pięćdziesiąt kilka lat i od dawna robił mniej więcej to samo. Rano wstawał, pił kawę i wychodził do pracy. Wracał o podobnej porze, czasami po drodze robił zakupy. W sobotę jechał na działkę, jeśli pogoda pozwalała.
czytaj więcejSamochód zaczął dziwnie stukać. Nie było to nic szczególnie niepokojącego, przynajmniej na początku. Czasami pojawiał się cichy odgłos przy ruszaniu, potem znikał i przez kilka dni znowu był spokój. Mężczyzna pomyślał nawet, że może samochód po prostu daje znać, że nie jest już nowy i trzeba się będzie nim w końcu zainteresować.
czytaj więcejNiedawno znalazłem stare zdjęcie moich rodziców. Ojciec stoi przy motocyklu, a mama siedzi na siodełku. Oboje są bardzo młodzi. Patrzą w obiektyw i wyglądają tak, jakby mieli przed sobą całe życie i jeszcze nie wiedzieli, dokąd ich ono zaprowadzi.
czytaj więcej